Nadejście Turków
Imperium osmańskie miało wystarczająco dużo problemów we wschodniej części basenu Morza Śródziemnego, by szukać nowych, zostało jednak wciągnięte w konfrontację w Maghrebie przez braci Barbarossa - dwóch Greków, Arudża i Chajr ad-Dina. Byli to korsarze, którzy mieli bazę wypadową w La Goulette pod Tunisem - na mocy porozumienia z Hafsydami, otrzymującymi w zamian udział w zyskach. Te były znaczne, dlatego w 1510 r. bracia Barbarossa otrzymali zgodę na utworzenie nowego przyczółka na Dżerbie. Starszy, Arudż, który już wcześniej utracił w bitwie rękę, zginął w Algierze, prowadząc rodzinne interesy.
Piracka potęga.
Młodszy Barbarossa zdawał sobie sprawę, że samodzielnie nie może stawić czoła chrześcijanom, poprosił więc o pomoc zbrojną osmańskiego sułtana w zamian za uznanie jego zwierzchnictwa. Sułtan przyjął umowę i wysłał 2 tys. janczarów. Chajr ad-Din zajął Algier i rządził w nim przez osiem lat, przekształcając port w potężną piracką bazę. Sułtan był pod wrażeniem i w 1533 r. uczynił go dowódcą floty osmańskiej. Jej pierwszym zadaniem był podbój Tunisu. Chajr ad-Din sprawił się bardzo dobrze. W pobliżu Kairuanu pokonał Hafsydów, niegdysiejszych partnerów, i w ten sposób przejął całą Tunezję. Następnego roku król Hiszpanii Karol V zawitał do Tunisu wraz z armadą 300 okrętów i 30 tys. ludzi. Barbarossa był przygotowany na ich przyjęcie, kiedy jednak niespodziewanie zwróciło się przeciw niemu 20 tys. chrześcijańskich niewolników z Tunisu, zmuszony był uciekać do Konstantynopola.